Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

senderx
31-01-2016 14:50
no dobra, dawno się tu nic nie działo..ale prawda jest taka że jeździmy ostro! Uśmiech

senderx
07-07-2015 09:53
Panie i Panowie, czas do PinczowXC można zacząć odliczać - 19.07.2015

senderx
12-02-2015 19:16

BartezXC
09-02-2015 13:05
Mich ale ocb ? Uśmiech

senderx
07-02-2015 18:44
Trudna trasa, bo to jest cross, i są turbulencje. Jazda wymaga wysiłku i siły pchającej Uśmiech

Najbliższe imprezy

Brak wydarzeń

Kalendarz

<< Styczeń 2023 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Brak wydarzeń.

Facebook

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio na forum

Najnowsze tematy
· Czas na pętli Ponidz...
· Terminy ŚLR 2014
· Wyjazd na Puchaś Świ...
· [Internet] Wspólne z...
· Ponidzie XC 2014 (?)
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum

Aktualnie online

· Gości online: 23

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 30
· Najnowszy użytkownik: Dawid98

ŚLR Kielce - podsumowanie sezonu

A wszystko zaczęło się w Daleszycach. To właśnie tam zaliczyliśmy nasz pierwszy tegoroczny maraton z cyklu MTBCrossMaraton, popularnie zwanego Świętokrzyską Ligą Rowerową. W skrócie ŚLR. Był to zarazem mój debiut na najdłuższym dystansie – Master. Jak się okazało udany, gdyż w swojej kategorii zająłem 1 miejsce :) Potem startowaliśmy kolejno w Sandomierzu, Nowinach, Sielpii, Zagnańsku oraz Suchedniowie. Trasy były rozmaite. Kwitnące sady, leśne single, piaszczyste wydmy, szutrowe autostrady, kamieniste zjazdy i podjazdy.  Każdy z tych maratonów był zupełnie inny, ale też każdy z nich łączył w sobie jedno. Atmosferę. Ta za każdym razem była wspaniała.

 

W końcu przyszedł czas na Kielce – Finał. Czyli ostatni w tym roku maraton ŚLR, a zarazem podsumowanie wszystkich startów w tym cyklu. Pogoda nie zachęcała do jazdy. Gdziekolwiek człowiek się nie obrócił, wszyscy w kurtkach. Zimno! Na dodatek bolało mnie gardło i na dzień przed maratonem wahałem się nad startem. Jednak twardym trza być, a nie miętkim, jak to kiedyś rzekł znany polski aktor :)

 

Koniec końców zdecydowałem się wystartować „na krótko”.  Był to dobry wybór, gdyż słońce zaczęło wyglądać zza chmur i zaczęło robić się naprawdę fajnie. Rozgrzewka, ustawienie w sektorach, odliczanie i start. Do przejechania jedynie 52km. Przed maratonem założyłem sobie, że moim celem będzie jedynie jego ukończenie i nic więcej. Bolące gardło i mało czasu spędzonego na rowerze w ostatnim czasie dobrze nie wróżyły. Jednak po starcie okazało się inaczej. Ruszyliśmy i bez problemu kontrolowałem pozycję moich rywali. Świetnie wbiłem się w ich tempo i dobrze mi się jechało. Do czasu… Kamienisty zjazd, przejazd przez rzeczkę i kapeć tuż obok bufetu. Szybka wymiana dętki, zabieram się za pompowanie i co? I nie mam pompki! Została w aucie. Na szczęście (moje, nie jego) kilka metrów dalej widzę kumpla. Też złapał kapcia. Pożyczam od niego pompkę (dzięki Chmielu) i szybko nabijam oponę. Wszystko wydaje się w porządku, gdy po pewnym czasie orientuje się, że powietrze w moim tylnym kole uchodzi! Tu pomocny okazuje się kolega ze SportSerwisSandomierz, z którym chwilę jadę i pożycza mi pompkę. Gdy pompuję mija mnie Chmielu. Szybko uporał się z defektem i goni rywali by wybronić miejsce w generalce. Ja dobijam powietrza i również jadę dalej. Doganiam sporo osób i 2 razy żebrzę o pompkę. Wpadam na drugi bufet i widzę Chmiela. Drugi kapeć. Wycofuje się z wyścigu. Biorę od niego pompkę i jadę dalej. Od tego momentu mój wyścig wygląda tak:

 

Tu pozdrowienia dla znajomego fotografa :)

 

Zastanawiam się czy nie zjechać na dystans Fan, ale trasa bardzo mi się podoba i decyduję się objechać ją jeszcze raz. Oczywiście z wieloma postojami na dopompowanie koła. Na drugim kółku pod stok w Niestachowie podjeżdżam praktycznie na kapciu. Dopiero na górze zatrzymuję się i pompuję :) Na drugim, a w zasadzie czwartym bufecie spotykam Krzycha z mojej kategorii. Mówi, że zaczynają łapać go skurcze. On odjeżdża, a ja dobijam powietrza i wcinam jakiegoś banana. Dziewczyny nawet podchodzą i uzupełniają mój bidon. Pro obsługa! :) Szybko doganiam Krzycha, zamieniamy parę słów i zaczyna się zjazd przed drugą rzeczką. Odwracam się na dole, ale go nie widzę. Nie chcę już moczyć stóp, więc przeprowadzam rower przez mostek i jadę dalej. Dojeżdżam jeszcze ze 3-4 osoby. Gdy wyprzedzam jednego koleżkę mówi, że nie będzie się ze mną ścigał, bo jest już padnięty. Ja po prostu jadę swoje, ale zwalniam i ciągnę go na kole. Mam już mało powietrza, ale nie chcę się zatrzymywać, bo wiem, że do mety już blisko. Tak blisko, że jakieś 1,5km przed nią dobijam koło i resztę wyścigu biegnę z rowerem na plecach lub prowadząc go. Wpadając na metę słyszę oklaski. Sporo osób bije mi brawo. Dzięki temu morderczemu biegowi wyprzedziły mnie tylko 2 osoby. Kolejnej zabrakło już kilku sekund :)

BTW. W tylnej kieszonce miałem złotą pompkę Specialized Air Tool pożyczoną od Chmiela. Musiała mi wylecieć gdy biegłem. Uczciwego znalazcę czeka nagroda! :)

 

Na mecie czekają na mnie kumple, którzy już dawno wrócili z dystansu Fan. Tu wielkie gratulacje dla Siemina, który pojechał świetny wyścig i dojechał w 40-tce open. Pecha natomiast miał Michał, który złapał kapcia i zgubił trasę. Przez co jak się okazało spadł w generalce z 3 na 4 pozycję. Wiecie o ile przegrał? O 1 punkt! Dosłownie jeden punkt :) Jak pech to pech…

 

A tak przedstawia się klasyfikacja generalna Ponidzia MTB Team na ŚLR 2012:

 

Dystans Fan

Michał Senderowski – 4 miejsce M2 Elita

Artur Wojniak – 11 miejsce M2 Elita

Arkadiusz Kurek – 13 miejsce M2 Elita

Tomasz Sokołowski – 3 miejsce M3 Masters I

 

 



Dystans Master

Sebastian Opoka – 1 miejsce MJ Junior :)

 

 

 

Jeszcze raz serdecznie wszystkim gratuluję!

 

Pozdrawiam,

Sebastiam vel Franio.

Komentarze

6 #1 siemin
dnia wrzesień 26 2012 21:02:34
Dzięki i również gratuluje Z przymrużeniem oka
Powodzenia w przyszłym sezonie Uśmiech

Trasa była suuuper Szeroki uśmiech
P.S. Kuruj się Franio Z przymrużeniem oka
2 #2 Franio
dnia wrzesień 26 2012 22:08:20
To był fałszywy alarm i chyba jakiś przelotny wirus. Już się wykurowałem Z przymrużeniem oka
1 #3 senderx
dnia wrzesień 27 2012 19:17:15
Gartki i powodzenia dla wszystkich w przyszłym sezonie! No i żeby awarie sprzętu i kontuzje się nie imały!
42 #4 Arti1977
dnia wrzesień 28 2012 01:40:22
Już wszystkim gratulowałem i życzyłem powodzenia w kolejnych sezonach więc nie będę się powtarzał. Mam na koniec jednak malutką prośbę byśmy zaczęli starty w nowym roku mając w głowie słowa trenera mistrzów Joe Friela "Wygrywaj ze skromnością, przegrywaj z godnością" -unikniemy wówczas wielu niepotrzebnych konfliktów, które szkodzą naszej drużynie.
P.S. Kiedy w końcu wyskoczymy razem na jakąś "oranżadę", przecież jest co świętowaćUśmiech

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.06
25,421,832 unikalne wizyty